wtorek, 1 czerwca 2010

Grundtvig 2011

Z radością informujemy, że fundacja Miejsce Kobiet otrzymała grant z programu Grundtvig Polska na przeprowadzenie międzynarodowego warsztatu "Dancing with your Dreams" w ramach akcji Warsztaty Grundtviga. To pierwszy duży grant zdobyty bezpośrednio na naszą fundację,.
"Dancing with your Dreams" to warsztat rozwoju osobistego łączący pracę z ciałem z pracą z przekonaniami. Odbędzie się w czerwcu 2011r. Zapraszamy uczestników z całej Europy!
Bardzo się cieszymy, będzie to okazja do wymiany doświadczeń, nawiązania międzynarodowych kontaktów. Szczegóły wkrótce!

poniedziałek, 10 maja 2010

Malowanie mandal

Warsztaty arteterapii dla kobiet


Spotkania zaczęłyśmy w małej, kameralnej grupie w lutym. Spotykamy się dwa razy w miesiącu na kilka godzin, żeby wspólnie odkrywać historię swojego światła. Światło to pojemna metafora w której mieści się wszystko to za czym tęsknimy w życiu. Dla jednych to umiejętność cieszenia się codziennością, dla innych spontaniczność, odwaga w podążaniu ścieżką serca, zaufanie do siebie, otwartość wobec innych czy pogodzenie ze sobą i płynący z tego spokój. Światło to też metafora niepowtarzalnej indywidualności każdej istoty. Wiązka światła uplecionego zawsze z tych samych kolorów tęczy, jednak w każdym przypadku nieco inaczej. Historię swojego światła odkrywamy tworząc w wolny i spontaniczny sposób - malując i rysując obrazy, stwarzając symboliczne przedmioty, pisząc opowieści. Inspiracją do twórczości jest wgląd w siebie, w swoje uczucia, potrzeby, myśli. Podstawowym narzędziem pracy jest arteterapia, metoda uzdrawiania łącząca psychologię ze sztuką. Twórczość w tym nurcie nie jest odwzorowywaniem świata zewnętrznego, lecz stanowi narzędzie do wyrażenia i poznawania swojego wnętrza. Ważny jest każdy etap procesu uzdrawiania – wgląd i doświadczenie wewnętrzne, spontaniczna twórczość umożliwiająca wyrażenie tego w formie artystycznej, objęcie doświadczenia w sposób intelektualny. Na każdym etapie tego procesu ważna jest uważność wobec sygnałów jakie płyną z ciała. Nie istnieją myśli i uczucia, które są „złe”, istnieją tylko takie, których nie rozumiemy wystarczająco dobrze. Arteterapia to ścieżka oswajania nieświadomego, po to by stawać się sobą w coraz szerszy i głębszy sposób.



AC

sobota, 9 stycznia 2010

Własny pokój!

Nowy Rok zaczęłyśmy od intensywnej pracy nad urządzeniem naszego Nowego Wspaniałego Miejsca na ulicy Dobrej - czy to nie wspaniały adres dla Miejsca Kobiet? - i nad harmonogramem zajęć. Planów na najbliższe pół roku jest tyle, że ustalanie grafiku wywołało pewną nerwowość. Na zdjęciach prezentuje się szanowny Zespół w trakcie obrad i podczas zasłużonej przerwy...





wtorek, 1 grudnia 2009

Za nami wizyta Gary'ego...


Za nami wizyta Gary’ego Reiss’a w Polsce. Pełna wrażeń, emocji, intensywności, odkryć własnych, inspiracji i nowych kontaktów. Gary w Polsce czuł się bardzo dobrze, niezwykle ciepło mówi o wszystkim, czego doświadczył, o swojskości, którą u nas czuł. Nasze i jego plany są takie, że będzie tu regularnie wracał. Mamy nadzieję, że zobaczymy się z nim za rok. A przez ten czas pozostaje wprowadzać w życie wszystkie nowe rzeczy, których nas nauczył.


Poprzednio Gary był w Polsce w maju, na zaproszenie Polskiego Towarzystwa Psychologii Procesu, prowadził szkolenie na temat pracy z rodziną. Podczas jednej z przerw, gdy siedzieliśmy w grupie kilkunastu osób w knajpie na kolacji, zaczęliśmy snuć plany na temat kolejnej jego wizyty. I gdy zapytał „a na jaki temat chcielibyście warsztat?”, bez namysłu wypaliłam SEKS. I tak we wspólnej rozmowie, wśród śmiechów i pysznego jedzenia temat ten się urodził. Kilka miesięcy trwały przygotowania, rozsyłanie ulotek, organizacja. Aż w końcu nastała druga połowa listopada i Gary przyjechał.





Pierwszy dzień wspólnej nauki to open forum – wykład Gary’ego o seksualności, następnie proces grupowy. Pojawiły się w nim dwie strony dyskutujące ze sobą – jedna trochę bardziej tradycyjna, i druga bardziej wolna. Gdy obydwie strony zaczęły się wypowiadać, okazało się, że pojawia się mała szansa na wzajemne zrozumienie, i odkrycie wspólnych wartości, gdzieś na dnie. To był pierwszy krok w kierunku szukania nowego wzorca – próba połączenia tradycji, stałości i wolności.










Kolejnym krokiem był intensywny warsztat pt.: „Sacred fire, dancing soul – seks, bliskość, duchowość”. Na warsztacie było nas około 50 osób, częściowo studenci pracy z procesem z obydwu szkół warszawskich szkół, częściowo osoby zainteresowane tematem i rozwojem własnym. Zaczęliśmy w piątek wieczorem, rysowaniem linii naszej energii seksualnej. A potem popłynęło…
Niezwykłe prace na środku, dużo ćwiczeń. Nauka słuchania siebie i drugiej osoby. Nauka rozpoznawania i zauważania bardzo delikatnych sygnałów. Nauka doceniania, szanowanie i wnoszenie NIE do związku, do seksu. Nauka szukania nowych sposobów dotyku, wynikających z kontaktu z najgłębszą częścią siebie. Leczenie obrazu swojego ciała. Sam fakt szczerego i otartego mówienia o seksualności, wnoszenie świadomości do tego, obszaru, często ztabuizowanego, dla wielu uczestników był otwierający i zmieniający. Wiele było wspólnego śmiania się, wiele łez, wiele rozmów.


Bardzo się cieszę, że warsztat na ten temat odbył się w Polsce. Wiem, że dla wielu uczestników to dopiero początek pracy nad poruszonymi obszarami, ale mam nadzieję, że będzie inspiracją i zachętą do poszukiwań i dalszej pracy. Pracując od lat terapeutycznie z ludźmi mam wrażenie, że progi i kłopoty wokół seksualności i relacji stanowią większą część kłopotów osób zgłaszających się po pomoc. Odnoszę wrażenie, że zdecydowanie więcej osób ma kłopoty w seksie niż ich nie ma, co tym bardziej jest trudne, że jesteśmy zalewani informacjami i artykułami na temat wyzwolonego seksu. Gdy czytamy tytuły gazet krzyczące o wolności seksualnej i nieograniczonych możliwościach w tej dziedzinie, pojawia się odczucie, że jest ze mną coś bardzo nie w porządku, gdy ja tak nie mam, nie mogę, nie potrafię. Gary pracujący od lat z ludźmi mającymi kłopoty w seksie powiedział wyraźnie, że ma je większość osób, większość par, oraz że większość z nich żyje w przekonaniu, że
są jedynymi, które te kłopoty mają. Cieszę się więc bardzo, że wspólnie wnieśliśmy trochę świadomości do tego obszaru.


Zakończeniem warsztatu był niezwykły, bardzo głęboki i poruszający proces grupowy między mężczyznami i kobietami. Okazało się, że stary porządek w którym mężczyzna jest twardzielem, nie pokazującym uczuć, schowanym za maską władzy, a kobieta jest własnością tudzież opiekunką – musi umrzeć. Nikt nie chce go więcej nieść, gdyż obydwu stronom on nie służy. A gdy stary porządek, maska umiera – pojawia się delikatny zalążek nowego świata, w którym kobieta i mężczyzna mogą się spotkać poza rolami, mężczyzna może pokazać głębokie uczucia – strach, delikatność, a kobieta może być sobą, pełną radości bądź innych autentycznych uczuć istotą. I wtedy jest możliwe wybaczenie, opłakanie starych ran, połączenie. Z tego powstaje nowy rodzaj relacji – poza rolą, w radości, dwojga wolnych osób. Bardzo to było mocne i prawdziwe.


Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w całym tym wydarzeniu. Wiele mi ono dało, odkryłam i nazwałam własne progi i miałam szansę coś z nimi zrobić. Mogę podzielić się odkryciem, które poczyniłam – okazało się, że dla mnie energia seksualna płynie z tego samego źródła, z którego płynie energia twórczości, pasji, działania w świecie, odkrywania nowego, realizowania siebie i swoich pomysłów. Bardzo mocno poczułam, że energia seksualna to energia życia po prostu, a tam, gdzie ona się blokuje – życie przestaje płynąć, robi się zastój, blokada, próg. I nie jest wygodnie go nieść….


Na zakończenie pobytu Gary poprowadził całodzienną superwizję dla studentów i nauczycieli psychologii zorientowanej na proces.
We wtorek 24 listopada miał wykład na temat śpiączki w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, na zaproszenie fundacji A kogo?. Opowiadał tam o swoich sposobach pracy z osobami pogrążonymi w śpiączce i możliwościach kontaktowania się z nimi.





Bardzo dziękuję wszystkim nam, dzięki którym przedsięwzięcie było możliwe – sobie i Ani za organizację, Pauli za świetnie tłumaczenie na żywo podczas wszystkich tych dni, Bognie, która pierwsza wpadła na pomysł, żeby Gary’ego do Polski ściągnąć, Polskiemu Towarzystwu Psychologii Procesu, wszystkim studentom obydwu programów licencyjnych, oraz wszystkim wspaniałym uczestnikom – za otwartość, odwagę, chęć zmiany, gotowość do pracy na bardzo głębokim poziomie. Oczywiście wielkie podziękowania dla Gary’ego za jego wiedzę, uważność połączoną z poczuciem humoru, i za wszystko, czego nas nauczył.
Agnieszka Kramm

czwartek, 19 listopada 2009

W artystycznym młynie

Kilka dni temu na zaproszenie Fundacji Artystycznej Młyn, znalazłam się jako gość na sobotnim spektaklu w reżyserii Natalii Fijewskiej-Zdanowskiej. Sztuka "Siostry" to we współczesnym ubraniu znana od dawna kopciuszkowa historia podzielenia między kobietami, na tle rywalizacji o mężczyznę. Smutna historia pięknych kobiet zmanipulowanych, bezradnych wobec uczucia. Siostry podzielone między sobą, a między nimi facet. Ale to tylko na scenie, bo poza nią - Fundacja stworzona przez siostry właśnie, oraz kilka innych kobiet. Ciekawy, zaangażowany społecznie projekt. Szczerze powiedziawszy, to właśnie najbardziej zachęciło mnie do wyjścia z domu w listopadowy wieczór.
Fundacja Artystyczna Młyn w ramach projektu "Teatr Staromiejski - warszawska scena społeczna" organizuje cykl spektakli i dyskusji poświęconych aktualnym problemom społecznym. Po spektaklu "Siostry" odbyła się dyskusja moderowana przez Katarzynę Chacińską pt. "Mężczyzna, kobieta i kobieta - jak odnaleźć się we współczesnych relacjach", z udziałem p. Hanny Samson, p. Janusza Majcherka i moim.
I jeszcze kilka słów o projekcie, cytat z zaproszenia do dyskusji, które otrzymałam: "Teatr Staromiejski to eksperyment, który ma zrealizować ideę 'teatru bliskiego'. Chcemy dotrzeć do widza, mówić jego językiem i prowadzić z nim realną wymianę myśli i poglądów, tak aby urzeczywistnić naszą wizję sceny społecznej - teatru, którego celem stanie jak najbliżej widza, jego problemów, słabości, ale także pasji i radości. Scenę Teatru Staromiejskiego tworzą Siostry Fijewskie, założycielki Fundacji Artystycznej Młyn oraz współpracujący z nimi artyści niezależni."
Świetna inicjatywa, teatr żywy, ciekawe osoby zaangażowane w projekt. Tematy sztuk - często bardzo kobiece. Polecam, a dziewczynom z Młyna - życzę powodzenia!
Agnieszka Kramm

środa, 18 listopada 2009

Zaczynamy!

Znamy się do lat kilku, z niejednego pieca chleb jadłyśmy, i niejeden razem upiekłyśmy… Postanowiłyśmy  połączyć siły i stworzyć nasze miejsce, aby pod wspólnym szyldem realizować pomysły, projekty, marzenia. A przede wszystkim – żeby móc się w nim spotkać z kobietami. Bo przede wszystkim jest to miejsce kobiet.
Pomysłów na działania i spotkania mamy wiele - prowadzimy warsztaty psychologiczne, rozwojowe, arteterapeutyczne, projekty z pogranicza sztuki i terapii, szkolenia, projekty dla bezrobotnych. Dzisiaj wirtualnie, ale już w styczniu zapraszamy do naszego ośrodka.
Cieszymy się na otwierające się możliwości – jeszcze nie znane osoby, które pojawią się na naszej drodze, jeszcze nie wymyślone projekty, jeszcze nie określone idee i pomysły.
Otwiera się nowa przestrzeń. Każda z nas działa od dawna, przy wielu projektach współpracowałyśmy. Ale też każda z nas idzie swoją drogą niezależnie, dla każdej poczucie wolności jest bardzo ważne. Jak połączyć poczucie wolności ze wspólnym działaniem? Jeszcze tego nie wiemy, ale chcemy się dowiedzieć.
1 października powstała nasza Fundacja, teraz czekamy na rejestrację w KRS.
Na blogu będziemy dzielić się z Wami naszą codziennością, wydarzeniami, zdjęciami z imprez, refleksjami i odczuciami.
Z radością i z całego serca – zapraszamy!